Archiwum 27 września 2005


wrz 27 2005 chor 8
Komentarze: 1

06.07.2005, 20:50:19

Widzę murzynki grające na bębnach, dwa bijące młoty i fragment 'niebieskiego królestwa'. Widzę mój sen o straconej matce i moim końcu świata i o ojcu, kóry na raz jest bandytą i schronieniem. Wołam, że gdy tak się stanie, przestanę żyć dla świata.

Wróciła dziecięca choroba, a wraz z nią dziecięcy strach. Krzyczę i trzęsę się

***

zostaly po nim miski i ta choroba, która tylko się rozwija i zaczynam wątpić, czy kiedykolwiek wyzdrowieję. Teraz samą miłością jestem zarażona.

***

17.07.2005, 00:12:55

Dlaczego nie chcę iść dalej? BO najwspanialszy okres w moim życiu skończył się już dawno, o KP zastały mi już tylko złe wspomnienia. A Łukasz, gdy go widzę teraz, wiem, że kochałam go jak przyjaciela gdy  patrze na niego i z daleka macha mi ręką, tęsknię za tym życiem, które minęło, pełnym marzeń, przygód, gwaizd, przyjaciół, życiem pełnym sensu, którego tak wielu zazdrościło mi słuchając opowieści. To życie miało kiedyś cel. Miałam wtedy wszystko i umiałam kochać.I choć 'byłam sama', nigdy tak naprawdę nie czułam się samotna.

"- Nie myśl o tym, co zostawiasz za sobą - rzekł Alchemik, kiedy przemierzali konno piaski pustyni. - Wszystko wpisane jest w Duszę Świata i pozostanie w niej na zawsze.

- Ludzie częściej marzą o powrotach niż o odjazdach - odparł młodzieniec, który na nowo przywykł do pustynnej ciszy.

- Jeśli to, co odnalazłeś, powstało z materii czystej, nie zmurszeje nigdy. I będziesz mógł po to kiedyś powrócić. Jeśli zaś jest to jedynie przebłusk światła podobny smudze kreślonej przez spadającą gwiazdę, nie zastaniesz tu po powrocie nic. Ale przynajmniej było ci dane zobaczyć blask światła. I już samo to warto było przeżyć."

Pewnie znów otworzę na chwilę stary pamiętnik, przewertuję, a później wrócę.. Do przyszłości, której mogłoby nie być.

***

dop.wrzesien 05

Ostatnio powiedziałam przy pewnym człowieku, i przy rodzicach zupełnie przypadkiem, że wszystko, co mogłam, to już przeżyłam. Zabrzmiało to trochę, jak z 'jenny' a nie do końca o to mi chodziło. Ludzie w ich wieku przekonani są, że w moim , wszystko jest jeszcze 'przed'. A ja choć wiem, że  tyle jest 'przed', nie czekam na to, nie dążę do tego, niczego już od życia nie oczekuję i nie chcę. Dlatego mówię, że jest 'za'

Chciałabym, żeby to się jeszcze zmieniło.

***

I czasem się zmienia... na chwilę.

"dobrze, kiedy oni smieją się razem, kiedy jesteśmy taka jakby rodziną. Dobrze usłyszeć od matki, że zaszła w ciążę wtedy kiedy to wydawalo się niemożliwe i że kiedy się urodziłam, 'zniknęły' u niej wszystkie objawy żółtaczki, którą miała przez 2 lata. Dobrze jechać przed siebie z jasno określonym celem, mieć za oknem białe obłokina błekitnym tle. Dobrze patrzeć na przeszłość jak na dobry film, mieć ostoję na teraźniejszość, a przed sobą - przyszłość."

Szkoda, że cel musiał zniknąć, jasne niebo pokryły ciemne chmury, a prawdziwą rodziną o jakiej marzyłam, nie będziemy nigdy.

***

07.08.2005, 22:54:19

Pytasz, czemu wtedy na lekcji płakałam..

DLatego, że choć tyle walczyłam, wciąż od nowa przegrywam.

Dlatego też, że brakowało mi już siły, by bronic tego, w co nikt nie wierzy.

Dlatego, że czułam, że ktoś odbiera mi powietrze właśnie wtedy, gdy muszę zrobić coś, co wymaga  oddechu głębokiego i spokojnego. A ja zrobiłam to, dusząc się.

 

A wszyscy dziwili się, czemu płaczę po wyniku, z którego powinnam się cieszyć, kiedy w moich oczach zamiast radości, widzieli rozpacz. I ikt nie wiedział czemu. Żeby nie 2 osoby, dwa Anioły, nie wytrzymałabym tego. A nawet nie umiałam podziękować i przez to rozpoczął się jeszcze gorszy, cichy koszmar, który trwał tydzień. Ostatniego dnia wieczorem uświadomiłam sobie, że koniec 'złego snu' zależy tylko ode mnie i postanowiłam, że następnego dnia rano wsyzstko zmienię, wszystko naprawię.

I wystarczyło tlyko postanowienie, by następnego dnia rano obudzić się z tego snu. By ujrzeć znów nad sobą Anioła i powiedzieć 3 rzeczy, które człowiekowi wypowiedzieć najciężej: Dziękuję, przepraszam, tak bardzo Cię kocham..

I tego samego dnia, cały koszmar który rozpoczął się 2 dni przed moją ustną maturą z polskiego, skończył się.

A po ogłoszeniu wyników już nie płakałam, tylko jak każdy normalny względnie człowiek, cieszyłam się.

 

***

Od mojego ukochanego dostałam na urodziny prezent, którego na pewno nie zastąpiłyby złote kwiaty z brylantami od Swarovskiego. I choć wcześniej byłam smutna, że tyle osób o mnie zapomniało, ten jego prezent uszczęśliwił mnie jak chyba jeszcze żaden:) Tak jakby przyniósł mi na dłoni swoje serce.. chyba nigdy nei czułam się tak spokojnie szczęśliwa...:)

I powiedziałam mu: Jak patrzę w jego oczy to tak, jakbym patrzyła w Twoje.. Nie gniewaj sie za to, co mówię, ale tak właśnie się czuję patrząc w oczy Miłości.

I to jego serce, było ze mną bardzo długi czas, całe 4 miesiace, kiedy mój ukochany był daleko <3

starla86 : :